Pierwszy polski koncert Petera Brodericka odbył się w klubie Powiększenie w Warszawie. Licznie zgromadzeni fani twórczości młodego multiinstrumentalisty usłyszeli utwory głównie z ostatnich dwóch albumów – „How They Are” i „Home„. Przed występem odbył się pokaz filmu dokumentalnego o duńskiej grupie Efterklang, od lat związanej z Peterem.
Koncert wypadł bardzo pozytywnie. Peter grający solo musiał uwijać się na scenie za dwóch, głównie z powodu wielowarstwowych struktur swoich utworów. Jednym z lepszych momentów, było wykonanie utworu autorstwa jego ojca, samplowanego na żywo i zagranego na gitarze oraz skrzypcach. Natomiast zaskakującym był wstęp do „Not At Home” – zagrany smyczkiem na pile do drewna (jak się okazało później – specjalnej muzycznej pile). Peter miał bardzo dobry kontakt z publicznością, czemu z pewnością sprzyjały niewielkie rozmiary sali oraz minimalna odległość pomiędzy muzykiem a słuchaczami. Po zakończeniu głównego setu został dwa razy wywołany na bis, a na koniec podziękował za wspaniałe przyjęcie, jednocześnie obiecując kolejną wizytę. Później pozostał przy scenie, aby rozprowadzić swoje płyty i porozmawiać z fanami.
Po koncercie odbyliśmy rozmowę, w której Peter opowiedział o początkach swojej przygody z muzyką.
Post-rock.pl: Witaj, Peter. Naprawdę wspaniale jest widzieć Cię w końcu na żywo.
Peter Broderick: Witaj. Również cieszę się, że mogę tu być.
Post-rock.pl: Udało Ci się zwiedzić chociaż trochę centrum Warszawy?
Peter Broderick: Niestety, niewiele. Miałem tylko krótką przerwę, w czasie której pospacerowaliśmy chwilę z promotorem i zjedliśmy obiad w restauracji. Kiedy odwiedzam miasta ze swoimi koncertami, nie mam wolnego czasu na zwiedzanie. Większość konsumują przygotowania do występu.
Post-rock.pl: Cóż, musisz przyjechać kiedyś na dłużej. Ok, powiedz mi: jak się to wszystko zaczęło?
Peter Broderick: Co dokładnie masz na myśli? Moja przygoda z muzyką?
Post-rock.pl: Dokładnie. Przypuszczam, że pochodzisz z muzycznej rodziny – grałeś na koncercie utwór swojego ojca (który znajduje się również na bonusowej płycie do albumu „Home”).
Peter Broderick: Tak. Zarówno moja mama, jak i mój ojciec są muzykami, oboje grają na gitarach. Spotkali się kiedy mama muzykowała w barze. Ojciec przychodził tam, żeby jej słuchać kilka razy w tygodniu. W końcu zostali parą. W moim domu zawsze było bardzo dużo instrumentów – pianino, gitary, banjo, mandolina, flet. Kiedy miałem 7 lat, zacząłem pobierać lekcje gry na skrzypcach.
Post-rock.pl: Widać po Twojej technice, że na skrzypcach grasz od małego.
Peter Broderick: Tak, nauka gry na skrzypcach jest bardzo trudna, kiedy jesteś dorosły. Zresztą podobnie jest z innymi rzeczami, chociażby z obcym językiem.
Post-rock.pl: Wróćmy do Twojej historii. Zawsze byłeś mocno związany z muzyką klasyczną?
Peter Broderick: Nie. Po 6-7 latach, kiedy byłem już nastolatkiem, porzuciłem skrzypce i zapragnąłem gitary elektrycznej. Potem przez kilka lat grałem w grupie punk-rockowej. I wtedy znów zaczęła do mnie przemawiać spokojna, bardziej melodyjna muzyka. Wróciłem do skrzypiec i zacząłem na nich grać tak, jak czułem że powinienem. Nie brałem już lekcji, muzyka pochodziła z mojego wnętrza. Wtedy też zacząłem kolekcjonować różne instrumenty i uczyć się na nich grać.
Post-rock.pl: Jednym z nich była Twoja piła z koncertu? Przyznaję, to bardzo nietuzinkowy instrument.
Peter Broderick: Taak, to jeden moich ulubionych. Zainspirowała mnie grupa Black Heart Procession, której słuchałem bardzo dużo będąc nastolatkiem. Na początku próbowałem się uczyć na zwykłej pile ze sklepu narzędziowego. Ta piła, na której dziś grałem, jeździ ze mną wszędzie. To specjalny muzyczna wersja do grania.
Post-rock.pl: Twoje rodzeństwo jest równie uzdolnione muzycznie jak Ty?
Peter Broderick: Tak. Jak wiesz, moja siostra Heather wydała solową płytę. Gram z nią od bardzo dawna, już będąc nastolatkami mieliśmy własną grupę, którą tworzyliśmy ja, ona i jej chłopak. Również mój starszy o 6 lat brat jest muzykiem, gra na gitarze i saksofonie. Zawsze był dla mnie wzorem, imponował mi.
Post-rock.pl: Przełomem w Twojej muzycznej karierze były płyty nagrane dla wytwórni Type. Jak to się stało, że zacząłeś z nimi współpracować? Muszę przyznać, że 7″ z utworami Release/Retreat to moje ulubione nagrania w Twoim wykonaniu.
Peter Broderick: Type. Tak, ten singiel to było moje pierwsze oficjalne wydawnictwo. Ale nie pierwsze nagranie, album Float był nagrany wcześniej dla innej wytwórni, która zbankrutowała i nie zdążyła wydać tego albumu. W tym czasie byłem zafascynowany muzyką wydawaną przez Type, miałem nawet postanowienie, żeby skompletować cały ich katalog. Kiedyś odwiedziłem ich stronę Myspace i zamieściłem tam wpis „Dziękuję za wspaniałą muzykę, którą wydajecie. Mam nadzieję, że będę miał kiedyś wszystkie wydane przez Was albumy”. Napisałem mniej więcej tyle. Po kilku dniach dostałem od nich emaila o treści „Cześć Peter. Podoba nam się Twoja muzyka. Może wyślesz do nas demo?” Wysłałem im Float. Odpowiedź przyszła tego samego dnia – „Chcemy to wydać”.
Post-rock.pl: Ok, nie będziemy zabierać Ci więcej czasu – musisz pewnie spakować instrumenty i przygotować się na dalszą podróż.
Peter Broderick: Ha. Powinienem, ale nie wiem jak to będzie z odpoczynkiem

Jestem bardzo zadolowolony z koncertu tutaj – nie zdaża mi się często grać dwóch bisów.
Post-rock.pl: Do zobaczenia zatem!






« powrót do newsów