
Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że wieczór 18 grudnia był jednym z dłuższych w moim życiu. Tego dnia w klubie Palladium odbył się warszawski koncert zespołu ULVER. Zespół przybył do Polski drugi raz w tym roku, ponownie w towarzystwie bardzo mroźnej aury. Od momentu, kiedy stojąc przy szatni w klubie dostałem wiadomość od tour managera zespołu ULVER o możliwości przeprowadzenia krótkiego wywiadu, wypadki potoczyły się w ekspresowym tempie. Głównie dlatego, że musiałem się dostać w kilka minut do hotelu, w którym muzycy odpoczywali. Oznaczało to również, że będę miał niewielką szansę na zobaczenie koncertu pierwszego supportu, pomorskiej formacji Proghma-C. Mimo zmęczenia przez długi sound-check, Garm zgodził się na wywiad.
Po wywiadzie czekał mnie sprint do klubu Palladium, gdzie na scenie byli już muzycy z Blindead. Usłyszałem około połowy setu. Najbardziej cieszy mnie duży postęp, zarówno brzmieniowy, jak i kompozycyjny, który słychać w ich muzyce. Mimo średniego nagłośnienia muzyka brzmiała bardzo soczyście. Towarzyszyły jej wyświetlane na wielkim ekranie wizualizacje, które również robiły jak najbardziej pozytywne wrażenie.
Po zespole Blindead na scenie pojawił się samotnie Fennesz, austriacki awangardowy gitarzysta tworzący muzykę na pograniczu noise i ambientu. Składają się na nią misternie budowane ściany dźwięków wydobywane z gitary i laptopa. Muzyka Fennesz jest jednak trudna w odbiorze. Dodatkowo fakt, że oświetlenie sceny było szczątkowe i muzyk nie korzystał z jakichkolwiek wizualizacji, znacznie obniżał wartość tego występu.

Na deser pozostał występ gwiazd wieczoru, zespołu ULVER. Muzycy pojawili się na zaciemnionej scenie, a Garm po krótkim przywitaniu rozpoczął pokaz. Oglądanie tego koncertu dało mi dużo do myślenia i ukazało, jak bardzo różna może być wizja zespołu wyniesiona z płyt od tego, co człowiek odbiera oglądając koncert na żywo. ULVER mimo całkowitej zmiany gatunku muzycznego, w głębi serca pozostał zespołem black metalowym. Chodzi mi głównie o tematykę, jaką starają się swoimi wizualizacjami poruszać. Są to tematy tabu, rzeczy o których zwykle się nie rozmyśla. Motywami przewodnimi kolejnych pokazów były upadek i upodlenie ludzkości, wynaturzenia, samobójstwo, itd. Ich celem jest wywołanie szoku w widzu, jednocześnie zmuszając go do zastanowienia się chociaż przez chwilę nad ich przekazem. Nie wytrwałem niestety do końca. Pod koniec koncertu, przepełniony czarnymi myślami o upadku człowieczeństwa, opuściłem salę.



Ps. Tym razem nie mam możliwości przedstawienia ciekawej fotorelacji, z powodu zbyt późnego zjawienia się na koncercie, niezbyt ciekawego oświetlenia sceny oraz nikłej chęci współpracy organizatorów… Pozostaje mi pokazanie kilku ujęć zza pleców licznej widowni.
« powrót do fotorelacji
napisał:
hej
widzę, że miałeś podobne przejścia jak ja. ja dopadłem ich dopiero PO koncercie
czy te zdjęcia są robione aparatem średniobrazkowym?
napisał:
Tak – format 6x8cm. Pewnie mnie widziałeś ze statywem na końcu sali
Niestety jak napisałem, nie miałem warunków na lepsze zdjęcia…
napisał:
haha, to z kolegą zazdrosne spojrzenia rzucaliśmy w Twoją stronę podczas występu Fennesza
napisał:
Ukryte ze względu na niski Ocena komentarza. Kliknij tutaj aby zobaczyć.
Hm...
0
5
napisał:
Nie, nie mam 12 lat. Pytania dotyczą dwóch nadchodzących płyt – wywiad był krótki i nie było czasu na rozmowy o polityce i sporcie.
napisał:
Kolego Vortex z niecierpliwością oczekuję Twojej relacji z jakiegoś najbliższego koncertu. Chyba, że już możesz się czymś takim pochwalić?